W SŁUŻBIE EMOCJI

(o dokuczliwości rozumu)
- Czemu podle mnie traktujesz? 
- Bądź sprawiedliwy, ćwiczę ciebie,
definicją sławię!
Twoją chwałą skała ścian,
strzała drogi i celność łucznika,
gwiazdy i laur pierwszego,
zazdrość głupców i tłumu.
- Jednak, jestem niewolnikiem!
Żądza, strach i nienawiść, silniejsze.
Cierpienia lękasz się i śmierci,
choć „one są prawdą”!
Brudzisz kłamstwem zamiarów. 
Ja, dla żołądka i ciemnych spraw:
- wyższy stan, lichwa, wojna…
- Obiecywałeś owoc metody:
„mądrość i szczęście”. 
Zamiast tego: „skąd i dokąd?”, 
„śmieciem czy wybrańcem?”
Mętną odpowiedzią karmisz miliony. 
Stajesz w drodze, a ja muszę dalej…
Twoja nieznajomość okolicy zbawienia,
obrazą spragnionych.
- Kto inny zliczy i porówna,
zbuduje i porazi prawdą? 
Z kim dojdziesz szczegółów?
Bez wagi i miary - jak uzasadnisz? 
Komu się poskarżysz,
jak uratujesz własne dzieci?
- W strachu i w nadziei,
całkiem jestem ze świata.
A i ty rozumie, przytakujesz chytrości
i przed miłością klękasz.
Potencjo skąpa dla szczęścia, 
mów jasno:
- mądrzejsza droga mi potrzebna, 
czy szczęśliwsza?



Powered by dzs.pl & Hosting & Serwery