DBAJ O MATKĘ

                               „wkrótce zwrócę czterem żywiołom

                                   to co miałem na niedługie władanie”

                                                            Zbigniew Herbert 

Dałaś mi dnie i noce - mogę sławić.
Oddałaś nas sobie - wymyślamy siebie.
Darowałaś dzieci - nasza przyszłość!
Więc wziąłem, abym mógł
oddychać i mieć nadzieję.
- Oto dwa ciała, moje
i moje „nieorganiczne ciało”.
 
Sojowa, kukurydziana, ryżowa
- nasze, pszeniczne Wszystko!
Czy pamiętasz, jak w tobie cały,
szukałem w szczelinach ciemności,
i ledwie prostując plecy,
w zagonach Mohendżo Daro?
 
Zanim mądre zapodziałem mity,
po kolana w starych i pisanych wiekach,
ciebie szczodrą użyźniłem magią.
A i dzisiaj - mleczną, żywiczną, modrzewiową -
sławię tak wysoko, że drzewa,
łąki i strumienie dźwigam w peraherach
w następne światy.
 
Odkąd zbłądziły neurony,                               
przygięte przeklętym głodem
bogactwa i biedy
- pod stopy dzieciom rozściełam śmieci!
Czego nie zbędę z zyskiem, spalę.
Tak doszczętnie smakuję ciebie,
że i czas nam umiera!
 
Moje usta zaklinają - Nie zapomnij!
Wiatr nozdrzom i żaglom
- marnotrawnemu, proso i deszcz.
Daj sen, śmiałość źrenicom i brzask,
i czekaj cierpliwie, Matko
- ozdrowieję!
 
Wielki żal, brak żalu i strach,
rozpacz - nasz krzyk, chleb i ryż,
mój sambol i milczenie historii?
 
- Jednak wrócę do ogrodów Kiribatkumbure!
Tylko mnóż ciało chwilowe,
pszeniczne, nasze,
sandałowe.



Powered by dzs.pl & Hosting & Serwery