ODRZUĆ CHCIWOŚĆ

 

 

 

Brali swoje, chwytali co mogli
całym skowytem woli i nadziei.
 
Kiedy chwalę kruszec mnogi
wysp nowych
- dla dostatku czy blasku,
chcę więcej niż wczoraj?
 
Chociaż szukam wytrwale,
gdy smakuję skarb władzy lub sławę,
szczęścia sytego nie liczę i nie mnożę,
i tylko chwila sławi siebie.
 
Czemu zwycięstwo nie ma jutra?
Czy strachem utraty skomląc,
bolesną dźwięczy monetą?
Może inni zdobyli więcej
a pragnienie nie zna końca?
 
O głodna i bez braku.
Z niedostatku poręcznego
nie skradaj się do nas,
niepamięcią nie zagrzewaj do walki.
 
Kogo karmi bogactwo, tego głodzi,
jak znajduję, tak gubię.
Dokąd idę ścieżką stromą,
skąpą, że nie można powrócić?
Może osierocić chciwość,
może trzeba zawrócić?
 
A bogacze - czy wciąż biedni
przy stole i sami?
Kiedy nikomu nie mogą pomóc
- nawet sobie -
czy już wiedzą, co robić?
 
A jeśli nie mam siły i muszę,
i granice głodu nieprzebyte,
to chwalę chytrość, aż wyniesie
i zaniesie, i… udepcze ciszą.
 
Odpędzam żądzę przedmiotów,
laurów i władzy - co mam,
mija mydlaną bańką.
Może zostanie,
co dam?
 

 



DOPÓKI MIŁOŚĆ

W KRAINIE KAMIENI

OKOLICA

ZWYCZAJNA WIECZNOŚC

SIEDEM STRON ŚWIATA

SŁOWA

TESTAMENT NASZ

O MNIE



Powered by dzs.pl & Hosting & Serwery