LEKCJA ANATOMII (1)

 

Jesteśmy oczy,

oczy błazna,

oczy pochlebcy,

oczy jasne - niebieskie,

oczy Mona Lizy.

Widziałyśmy cudów nie siedem, choć z tego świata

i zachłanność nikczemną

o imionach szlachetnych błędem pospólstwa.

- To był akt pierwszy. 


Widziałyśmy godziny pięknolice,

jak twarze bez dusz

i policzki purpurowe bez rumieńca.

- Takich były miliony! 


Przeżyłyśmy matki, ku synom nieobecnym

wykrzywione rozstrzelonymi palcami

i córki topione nie w łzach,

na ryżowiskach.

- Dzieci naszych nie poznałyśmy! 


Jesteśmy oczy,

oczy nadziei,

oczy jak niebo,

oczy szare, zielone,

oczy lichwiarza.

Widziałyśmy spętanego z mózgowiem obnażonym

pociskiem wolności z bliska.

- Skonał ...

Widziałyśmy lufy karabinów, nie w obłoki celowane.

- Nie wierzyłyśmy. 


Jesteśmy  oczy,

oczy zuchwałe,

oczy obłąkane,

oczy czarne - czerwone,

oczy Nerona. 


Przebiegłyśmy zaułków dziesiątki

- wszędzie to samo!

Widziałyśmy wiele

- to, po raz pierwszy.

Ten błysk.

Błysk w szarość zamieniony parujących oczodołów,

przez powieki wzgardzonych,

bo i tych nie stało.

- Wam zawierzyłyśmy, a wy

marnotrawne!



Powered by dzs.pl & Hosting & Serwery